Gry online » Miłość w mazurachCouple Wiadomości MultimedialneSztuki walkiSeks hiszpański
21
sie

Odcinek 1. Po pracy

Kaśka z posępną miną wpatrywała się tępo w stojący przed nią wielki kufel piwa. Gwar pubu brzmiał w jej uszach monotonnie, a z letargu wyrwało dopiero stuknięcie o stół drugiego kufla.- Dżentelmen pewnie zapytałby czy można – stwierdził Olek, siadając naprzeciwko.- Konkurencja – Kaśka zmierzyła Olka od stóp do głów mętnym wzrokiem, delikatnie się uśmiechając. – Z konkurencją właściwie nie pijam.  Choć w przypadku tej, z którą zdarza mi się sypiać, to by była hipokryzja.Olek zanurzył usta w zimnym browarze, opierając się wygodnie na siedzeniu.- Aż taka rozkosz po trudnym dniu pracy detektywa? Uważaj… – stwierdziła Kaśka, sięgając po swój kufel.- Głęboki łyk browaru połączony z widokiem twojego dekoltu. Doprawdy większą trudno byłoby sobie wyobrazić.Kaśka wychyliła jedną trzecią kufla, wykrzywiła się i spojrzała w oczy Olka.- Nie masz czasem dość tego gówna? Miało być pasjonująco, życie pełne akcji. A tymczasem 90 procent naszej pracy to mąż śledzący żonę albo żona męża. I to przeważnie nie bez podstaw.- Nie lubisz robić zdjęć kochankom z krzaków przez okno? A już myślałem, że pomożesz mi w nowym zleceniu. Żona biznesmena chce przeskanować swoją głowę w poszukiwaniu poroża… – Olek spojrzał na zdjęcie męża klientki, wyjęte z teczki. Kaśka wepchnęła jego dłoń z powrotem do teczki, zanim zdążył odwrócić fotkę. Uśmiechnął się, zamykając oczy i opierając głowę o siedzenie.- Każde krzaki w Twoim towarzystwie są zdecydowanie ciekawsze niż bez niego… – wyszeptał.Kaśka w szybkim tempie pochłaniała swoje piwo.- A ja dziś dostałam zlecenie od biznesmena. Witaj w klubie. Ile można?Olek i Kaśka zamówili po kolejnym kuflu.- Często tu przychodzisz? – zapytał Olek.- Tylko gdy jestem wściekła i mam ochotę poderwać faceta na relaksujący seks, a Ty? – Kaśka uśmiechnęła się zalotnie i odgarnęła z twarzy i ramion swoje długie rude włosy.- A kiedy my to ostatnio właściwie robiliśmy? – Olek nie mógł oderwać oczu od jej głębokiego dekoltu.- Na dziesiątej rocznicy matury. Jako jedyni przyszliśmy bez partnerów, pamiętasz?Kaśka kiwała z niedowierzaniem głową.- Chyba że seks który uprawiam myli mi się z tym, który podstępnie fotografuję z ukrycia…Po godzinie i kolejnym piwie Olek i Kaśka wyszli na zewnątrz. Noc była gorąca, a częściowo uśpione wielkie miasto nie chciało pogrążyć się we śnie. Olek poczuł powiew świeżego powietrza na twarzy. Spojrzał na kształtną figurę Kasi, jej krótką zieloną sukienkę na ramiączkach, szare rajstopy i czarne szpilki. Między kosmykami rudych włosów wyłaniały się półnagie plecy.- A podglądałeś ostatnio jakąś ciekawą akcję? – spytała, odwracając się. I zobaczyła, jak mierzy ją wzrokiem. – Skoro już babrzemy się w tym szambie, to może choć podzielisz się dreszczykiem…- Opowieść czy rekonstrukcja? – zapytał Olek. Kaśka delikatnie oblizała wargi.***Tuż przed drzwiami mieszkania Olka całowali się namiętnie jak nastolatki. On trzymał w dłoniach jej policzki, a ona wodziła palcami po jego klatce piersiowej, rozpinając kolejne guziki. Gdy złapał ją łapczywie za pośladki, jęknęła cicho, po czym on sięgnął do kieszeni po klucze.- Mam nadzieję że te kilka piw nie obniżyło Twojej umiejętności precyzyjnego celowania w dziurkę… – wyszeptała, gdy przekręcał klucz w zamku. Gdy otworzył drzwi, wepchnęła go do środka, aż zatrzymał się na przeciwnej ścianie. Ona weszła spokojnym krokiem do środka, kusicielsko obracając biodrami. Olek odwrócił się i wściekłym wzrokiem zmierzył jej ciało, idąc powoli do przodu. Ona podniosła nogę i szpilką zamknęła drzwi wejściowe za sobą, powoli opierając się na nich plecami i nie odrywając wzroku od jego oczu.- Ty suko… – wyszeptał.- Bierz mnie! – krzyknęła.Rzucili się na siebie. Mocno przycisnął jej ciało do drzwi wejściowych. Zaczęli wściekle całować się i lizać. Ugięła nogę w kolanie, a on chwycił jej pośladki i uniósł ją w górę.Chwyciła jego biodra nogami i poczuła, jak wzbiera w nim pożądanie, ocierając się najczulszymi punktami o jego rozporek. Gdy Olek lizał ucho Kaśki, słyszał jej coraz mocniejszy oddech i jęk. Zawsze go podniecał, od momentu, gdy zrobili to pierwszy raz w liceum. Poczuł, jak rozdarła mu koszulę i zrzuciła ją na ziemię. Po chwili zaczęła lizać jego tors, drapiąc paznokciami jego plecy. Jego twarz zanurzyła się w jej rudych włosach. Kaśka zwolniła uścisk swoich nóg i stanęła na podłodze. Szybko rozpięła jego rozporek i pasek, zsuwając jego spodnie z bioder i pozwalając im opaść. Zanurzyła palce pod jego granatowymi bokserkami, a on w tym czasie przesuwał dłońmi po jej udach coraz wyżej, unosząc jej zieloną sukienkę.- Hmmm… tak było? Pieprzyli się w przedpokoju?- Mieli trochę więcej cierpliwości niż my teraz – odpowiedział Olek, liżąc jej ucho i wsuwając palce pod jej rajstopy i majteczki, wprost na pośladki. Jęknęła, a on szybkim ruchem ściągnął je do kolan. Opadł na własne kolana i obficie całując jej uda, słuchał jej mruczenia i zsuwał rajstopy i szpilki z jej nóg. Potem podniósł się i patrząc w jej zielone oczy znów przycisnął ją mocno do drzwi, które zamknęły się za nimi niecałe dwie minuty temu. Oboje podniecała szybkość wydarzeń.Gdy głaskała jego wyprężonego penisa, poczuła, że znów ją unosi. Przyciśnięta do drzwi, odruchowo rozchyliła gorące uda, a on walczył z jej uporczywie opadającą sukienką. Wbiła paznokcie w jego pośladki, a on wszedł w nią zamaszystym ruchem bioder.Przy pierwszych pchnięciach oboje głośno krzyczeli, zamykając oczy i całując się na oślep. Ale już po kilkunastu ruchach zaczęli się kochać rytmicznie i coraz szybciej. Olek trzymał Kaśkę za pośladki, a ona mocno ściskała jego pulsujące biodra nogami. Otworzyła zmrużone oczy i rozejrzała się po małym przedpokoju, pełnym ich zrzuconych ubrań. Poczuła pocałunki Olka na szyi i dekolcie i znów zmrużyła oczy. Jęknęła. Czuła go coraz głębiej, jak penetruje coraz głębsze jej zakamarki. Drapała po jego plecach. I dawała się ponieść podnieceniu.Olek posuwał Kaśkę na drzwiach mocno i zamaszyście. – Jesteś przewidywalny – wyszeptała z trudem, zanurzając jego ucho w obfitych wargach.- A to dlaczego? – zapytał on urywanym oddechem, nie przestając jej posuwać.- Bo nigdy nie zdążyłeś zdjąć mi sukienki za pierwszym razem.- Najwyraźniej ci się to podoba, skoro przyszłaś do pubu w którym zawsze bywam wieczorem.- Nie gadaj już i mnie pieprz! – krzyknęła, zaciskając przez chwilę jeszcze mocniej nogi. Poczuła, jak Olek wbija się w nią głęboko i zawyła z ekstazy. On chwycił ją i uniósł. Kochali się w powietrzu, idąc przez mieszkanie. Zatrzymali się w kuchni. Położył jej rozgrzane ciało na stole kuchennym. Dyszała głośno, gdy zsuwał jej z ramion, piersi i bioder sukienkę, która po chwili zawisła na rączce od lodówki. Obserwowała każdy szczegół jego ciała. Wciągnęła go za sobą na stół.Gdy wsuwał biodra między jej gorące uda, wyciągnęła w górę dłoń i zasłoniła żaluzje w oknie kuchennym.- Oto po czym poznać, że pan detektyw posuwa panią detektyw… – wymruczał Olek, wbijając się znowu w rozkoszną gorącą jamkę Kaśki. Podniecał ją zimny i twardy blat stołu, który czuła pod plecami.- Nie wciągajmy niewinnych w to szambo – wyszeptała, czesząc palcami jego włosy i oplatając jego biodra nogami.
***
- Nie boisz się czasem, że się w sobie zakochamy? – spytała z rozkosznym uśmiechem Kaśka, nakładając rajstopy porzucone przy drzwiach wejściowych.- Wymyśl coś głupszego. Mieliśmy już na to parę lat i kilkadziesiąt orgazmów – roześmiał się Olek, oparty o ścianę i owinięty w skąpy ręcznik.- Tak tylko sprawdzałam. Idę sprawdzić, czy moja bizneswoman też ma takiego ogiera.Kaśka ułożyła swe długie włosy i zatrzasnęła drzwi. More »

, , ,

24
cze

Notka wstępna.

 Mam nadzieję,że wygląd bloga nie kole w oczy.
Ale cóż,szablon i tak jest na czas nieokreślony. W sumie to sama jeszcze nie wiem,możliwe,że nie będzie mi się chciało go zmieniać.
More »

,

17
maj

Jestem z powrotem.

Żyję każdym dniem, chwytam to, co otrzymuję i cieszę się życiem. Każdy kolejny dzień jest szansą na nowy początek, więc zaczynam od nowa. Walczę. Po wielu falstartach, przemyśleniach, motywacjach, modlitwach mam świadomość siebie i swoich decyzji. Chcę żyć! 
Czuję wolność. Jest w każdym oddechu, jest w powietrzu, może nawet sama ją wydzielam, może daję ją innym, by nią oddychali, by czuli ją razem ze mną. Jestem czysta. Jestem dla Boga. 
Tym razem mi się uda. Tym razem, kiedy upadnę, podniosę się i pójdę dalej mając świadomość, że się nie poddałam. Chcę żyć! More »

, ,

07
maj

 
Sfrustrował mnie wpis w jednym z blogów tak właśnie zatytułowany.
Standardowo jednostronny, oparty na stereotypach wpis jak to biedne kobiety są seksualnymi niewolnicami nas, facetów.  Poziom żenady tego wpisu, oraz większości komentarzy do niego nakazał mi, żeby dorzucić trochę mojej własnej frustracji do tego ścierwa, zanim moja oczyszczalnia zrecyklinguje ten syf. More »

, , , , , ,

23
kwi

Początki.

Jak już wspomniałem wcześniej, spodobało mi się trzech facetów. Podobają mi się mężczyźni z ładnie umięśnioną klatą, ale nie za mocno przypakowani, dla których siłownia to drugi dom. Mogą mieć zarost tu i ówdzie, ale bez przesady. Cała trójka była zbudowana niemal idealnie. Tylko jeden z nich napisał, że jest zainteresowany sponsoringiem i chętnie wprowadzi mnie w ten świat za niewielkie nawet wsparcie finansowe.
Chciałem umówić się z nimi i porozmawiać zanim do czegoś dojdzie. Nie chciałem eksperymentować z pierwszym lepszym. Najpierw umówiłem się z Łukaszem. Ja miałem wtedy 24 lata. On był starszy o 3. Nie pochodził z mojego miasta, ale przyjeżdżał regularnie na kontrole w sklepach, które nadzorował, był zastępcą kierownika regionalnego. Zależało mu na dyskrecji, mi również. Umówiliśmy się w restauracji jednego z hoteli, który wybrał. Gdy przyjechałem On był już na miejscu. Identyczny jak na zdjęciach. Fajna figura, dokładnie ogolony, biała koszula i elegancki garnitur. Opowiedział mi o sobie, dopytując czym ja się zajmuję. Od słowa do słowa doszliśmy do spraw łóżkowych. Spytał mnie o preferencje. Powiedziałem, że nie mam żadnego doświadczenia w kontaktach z mężczyznami i to będzie raczej próba sprawdzenia się. Okazało się, że on miał całkiem inne oczekiwania. Liczył na młodego chłopaka, z którym mógłby się regularnie spotykać gdy będzie w mieście. Trudno.
Drugi był Grzegorz. Miał prawie 30 lat i pracował w gospodarstwie rolnym na obrzeżach miasta. Umówiliśmy się w barze za miastem. Spóźnił się chwilę, nie wiedział jak wyglądam, więc zamówił kawę z kanapką i usiadł przy oknie rozglądając się dyskretnie po barze. Był bardzo dobrze zbudowany i świetnie opalony. Wstałem i podszedłem. Zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział, że spotykał się z kimś niedawno, ale tamten wyjechał i nie dał już znać o sobie. Nie szukał stałego związku, a jedynie kogoś do kontaktów seksualnych. Powiedziałem, że też nie szukam nikogo na stałe, ale nie wiem czego szukam. Powiedział, że jemu to nie przeszkadza i może się ze mną spotkać nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie. Okazało się, że mieszka sam na wsi i chętnie zaprosi mnie do siebie. More »

06
kwi

31. Misa x Ryuuku

  Witam xD
Przede wszystkim przepraszam za to, że notka spóźniona ale miałam problemy… Mam nadzieję, że się spodoba.
*** More »

, , ,

02
kwi

Ptak zakochany…

      

Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeło bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnegoszybowania w przestworzach ku radosci tych ,którzy obserwowali go w locie.Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci.Serce jej mocno zabiło , oczy zalśniły z zachwytu ,gdy patrzyła jak z gracją szybuje po błękitnym niebie.Ptak poprosił ją by mu towarzyszyła i polecieli razem w pełnej harmonii.Kobieta podziwiała, czciła ,wielbiła kochanego ptaka.Lecz pewnego dnia pomyslała:A może on zechce odkryć ludzkie krainy , poznać odległe zakątki świata?I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się że już nigdy nikogo tak nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość,zazdrość o to, że ptak umie latać. Poczuła się samotna.Zastawie na niego pułapke – pomyslała.- Nastepnym razem gdy się pojawi już ode mnie nie odleci.Ptak który rownież był bardzo zakochany przyfrunał nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mogł się już z niej wydostać-stał sie więźniem.Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: Naprawdę cudowny, jaka jesteś szczęśliwa. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiajaca przemiana: ponieważ ptak stał sie jej własnoscią i nie musiała juz go zdobywać, przestał ją interesować. A on nie mogąc już latać z dnia na dzień pogrążał sie w coraz wiekszym smutku, pióra mu wyblakły skrzdła opadły a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki okazało sie ze ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwile nie przestawała o nim mysleć. Ale nie pamietała o klatce, pamietała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej zrozumiałaby, że tym co tak naprawde wzruszało ja w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata energia jego silnych skrzydeł. Utraciła sens życia i śmierć zapukała jej do drzwi. CZEMU PRZYSZŁAS?-zapytała ja udręczona kobieta.-Abyście mogli być znowu razem – odpowiedziała śmierć.Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać kochałabyś i podziwiałabyś go do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna byś mogła go odnaleźć.

,

27
sty

Brak tytułu

Bardzo się zdziwiłam jak w poniedziałek w czasie pracy zadzwonił na moją komórke prywatny numer po odebraniu usłyszałam głos który nie bardzo rozpoznałam ale po chwili już wiedziałam z kim rozmawiam…Piotr z wakacji dzwonił czarodziejski głos przystojniaka:D Chciał się umówić troszke mnie to zdziwiło raczej myślałam że prędzej odezwie się w tej sprawie Sławek. Wiec umówiliśmy się na wtorek na kolacje objaśniłam Piotrowi jak dojechać do mojej miejscowości i o 19 był po mnie…zabrał mnie do fajnej restauracji po kolacji romantyczny spacer w świetle gwiazd, każde z nas opowiadało o sobie dużo, ma żone, z którą mu się nie układa ma dwójke dzieci dwóch chłopców jeden ma 6 latek a drugi 3 latka jest 7 lat po ślubie.Stwierdził że oboje z żoną znudzili się tym związkiem bo ona podobno kogoś ma on nie ma zamiaru się po kimś ślizgać…:P  Usiedliśmy w parku było bardzo ciepło i spokojnie zaczął mnie całować ale po krótkiej wymianie sliny zebraliśmy się do samochodu i grzecznie odstawił mnie do domku  więc zostało tylko ułożenie się do snu.Za dwa dni też zadzwonił potem przyjechał ale ścigaczem zabrał na super przejażdżke byłam w niebie stwierdził że jego żona nie lubi takich zabawek, a ja stwierdzam że odstaje od większości dziewczyn uwielbiam prędkość fajne samochody(wyścigi-szczególnie F1),motory(wyścigi),kocham oglądać piłke nożną (Lige Mistrzów, MŚ,ME itd).Zabrał mnie do znajomych którzy też jeżdżą takim cackami, fajni ludzie byliśmy na grillu u Jego kolegi impreza do rana wypił troche i już nie chciał mnie odwieźć więc dostaliśmy pokój w domu znajomych mmmmm…wspólny pokój ledwo przekroczyliśmy jego próg zaczeliśmy się całować,rozbierać wziął mnie na stojąco było ostro tak łapczywie mnie całował, zaczął gryźć mmmmmm kochaliśmy się jak szaleńcy, musiał zatykać mi buzie żeby wszyscy nie słyszeli moich krzyków jest cudowny a jak już wszyscy poszli spać my wyszliśmy wziąć przysznic…..obym przy Nim zapomniała o Piotrku:>  

,

26
sty

Jak bardzo może zmienić się nasze życie w jednej sekundzie?Diametralnie. Jest w stanie powiedzieć to tylko ten, który tego doświadczył. Nigdy nie mamy na to wpływu, zawsze przychodzi to nagle, znikąd. Wydaje się, że wszystko jest w porządku, na drodze ku dobremu i nagle przychodzi chwila, która zmienia wszystko bezpowrotnie. Takie chwile przynoszą też ze sobą tragedię, cierpienie i nieopisany ból. Nie da się zaprzeczyć. Na początku zawsze ciężko jest wyobrazić sobie, że jeszcze może być dobrze, że może spotkać nas coś naprawdę dobrego. To naturalne. Taka jest kolej rzeczy. Czas nie leczy ran, on przyzwyczaja do bólu. Więc jaki jest tego sens?Myślałam ostatnio o tym dużo. I chociaż, rzeczywiście, spotkałam się zarówno z tragedią w życiu jak i ostatnimi czasy z sytuacją, która nie dawała ani odrobiny światła na przyszłość. Tutaj właśnie przychodzi ten moment, kiedy przyzwyczajamy się do bólu. Ten moment powinien być nowym początkiem. Powinien dać nam siłę i otworzyć oczy na perspektywy, które są dookoła nas ale tak naprawdę nie chcemy ich zauważać, bo jesteśmy zbyt dumni w bólu. Wciąż powtarzam, że czas nie zatrzymuje się. Nie stoimy też my. Wydarza się coś i myślimy, że to koniec. Aby na pewno? Czy czas się zatrzymał? Końcem jest tylko śmierć, o ile jest naszą własną. Nawet śmierć bliskich, najbliższych, najbardziej bolesna, największa tragedia życiowa nie jest końcem na Nas. W takich sytuacjach czeka nas długa podróż przez morza łez i cierpienie każdego dnia. To początek, coś nowego. Musimy się nauczyć żyć na nowo. To, co kiedyś było dla nas najbardziej normalne musi zostać zastąpione czymś nowym. Z pewnością nie będzie oznaczało, że lepszym, ale wciąż nowym. Musimy odnaleźć w sobie tą siłę, żeby pójść do przodu. Problem leży w tym, że nigdy nie znajdziemy tej siły kiedy już dojdzie do wydarzenia, które nas przerasta.Należy przywyknąć do pewnych myśli dużo wcześniej. Żyć chwilą, ale myśleć o konsekwencjach. Na miarę możliwości zapobiegać negatywnych konsekwencji. Wszyscy jesteśmy w stanie to zrobić. Przypadki, wypadki się zdarzają, nikt ich nie uniknie. Ale nie czekajmy aż los przyniesie nam coś co tak naprawdę sami prowokujemy. Po tym przychodzi tylko żal znikąd i zmierzający zupełnie donikąd. Jeżeli coś czego pragniemy przychodzi nam trudno, spróbujmy zdobyć to małymi krokami. Spróbujmy zdobyć coś zaczynając od mniejszych rzeczy. One też potrafią dać wiele radości. Odkąd tylko zaczęłam rozumieć co dzieje się w moim życiu zaczęły spotykać mnie rzeczy, które wydawały się nie do przejścia. Przechodziłam każdą z nich i nadal jestem w stanie obrać cel, mieć marzenia i przede wszystkim cieszyć się codziennością. Strata bliskiej osoby, problemy rodzinne, problemy domowe, problemy towarzyskie, problemy miłosne, tragedie, wypadki, porażki… nie tylko to widziałam, uczestniczyłam w tym wszystkim. Ważne by w rzeczach prostych zauważać pozytywy. Ważne by walczyć z losem, walczyć o swoje. Nie poddawać się temu co przychodzi, żyć jakby było tylko jutro ale patrzeć w przyszłość, jakbyśmy chcieli, żeby to “jutro” było naszym najpiękniejszym dniem. Nie warto tracić Dzisiaj wszystkiego, dlatego, że zostało tylko Jutro. Spraw, by nawet jeśli nie pozostało nic więcej, Jutro wciąż było najlepszym dniem życia, niewypełnionym goryczą najlepszych wspomnień.

, , , , , , , ,

23
sty

Po rozmowie

Mijały godziny, a Piotra nadal nie było. Przyzwyczaiłam się do jego samotnych spacerów, ale tym razem trwało to nadzwyczaj długo. Zaczynałam się martwić. Napisał, że wróci, ale przecież mogło mu się coś stać. Było już dość późno. Spacerowałam w koszuli nocnej od okna do okna w nadziei, że gdzieś Go wypatrzę. Po około godzinie nerwowego oczekiwania usłyszałam szczęk kluczy w zamku. Zamiast męża ujrzałam wielki bukiet białych róż, moich ulubionych. W drugiej ręce trzymał wino. Kiedy wręczył kwiaty i odstawił butelkę, ukląkł przede mną i objął na wysokości bioder. Powiedział: “Przepraszam kochanie. Muszę Ci coś powiedzieć, ale najpierw wypijmy coś, na odwagę”. To, co działo się później pamiętam lekko przez mgłę. Było to efektem emocji, a może alkoholu, chociaż nie było go wcale dużo. Przez dłuższy czas siedzieliśmy w milczeniu. Postanowiłam nie odzywać się, bo wiedziałam, że Piotr zbiera się w sobie, a ta rozmowa nie zapowiadała się na łatwą. Po chwili odezwał się: “Chyba jestem gotowy, ale stresuję się prawie tak, jak wtedy, gdy pozwoliłaś mi się pierwszy raz do Ciebie zbliżyć. Wstydzę się, ale czuję że muszę. Przez ostatnie dni czułem się jak nikt, jak śmieć. Doszedłem do wniosku, że skoro ja nie umiem dać Ci szczęścia, to pozwolę Ci odejść. Przecież taka młoda, ładna i inteligentna dziewczyna nie będzie chciała żyć z takim facetem jak ja, a właściwie już nie facetem. Przestałem nim być. Każdy mężczyzna umie stworzyć rodzinę, zaspokoić kobietę, dać jej dziecko, a ja nie mogę, więc nie jestem prawdziwym mężczyzną. Każdy Twój gest wzbudzał we mnie zarówno obrzydzenie jak i tęsknotę. Nie chciałem litości (ktoś w komentarzu zwrócił mi na to uwagę), a jednocześnie pragnąłem ciepła i czułości. Zdałem sobie sprawę z tego, że nie umiem zabić w sobie miłości do Ciebie, ale to nie jest istotne. Najważniejsze dla mnie jest Twoje szczęście. Zaakceptuję każdą Twoją decyzję.” Pierwszy raz słyszałam takie słowa od mojego mężczyzny. On powiedział to sto razy piękniej. Ten cytat to zaledwie fragment, słowa, które najbardziej zapamiętałam i przelałam przez własne palce. Teraz wiem, dlaczego jego spacer był taki długi. Kiedy skończył mówić, wiedziałam, że będzie czekał na moją odpowiedź. Nie potrzebowałam nawet 2 sekund żeby podjąć decyzję. Ciężko było mi cokolwiek wydusić, więc powiedziałam  tylko przez łzy, że Go kocham i przytuliłam się. Następnego dnia rano Piotr obudził mnie pocałunkiem i zapytał czy nie zmieniłam zdania. Wiedziałam, ze tylko się ze mnie nabija, bo potrafię zmienić decyzję 10 razy w ciągu minuty. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zaczął mnie łaskotać. Dobrze wie jak bardzo się tego boję, ale miło było poczuć znowu jego dotyk. Zanim wstaliśmy z łóżka powiedział jeszcze: “Musisz mnie często przekonywać, że nie zmieniłaś zdania, bo wiesz jaki ja potrafię być głupi”.

,

ogłoszenia Bydgoszcz | Profesjonalny fotograf ślubny to gwarancja udanej sesji zdjęciowej. | Najlepsze artykuły w internecie | Zobacz zdjęcia fotografia ślubna w galerii. | nowe mp4 | projektowanie strony projektowanie strony projektowanie strony | Dexter serial online | Sliders serial online | Pitbull serial | Hannah Montana seriale | Najciekawsze Opinie o restauracjach tylko na naszym forum | bojowa gwiazda | popularne hotele Egipt | Boże NarodzenieGotLink.pl